Zawita I - wieś w rejonie nieświeskim obwodu mińskiego Białorusi. Dla tej miejscowości na stronie Radzima.net ma następujące dane:
- współrzędne geograficzne i lokalizowanie wsi Zawita I na szczegółowej mapie z początku XX wieku i współczesnych mapach, a także na zdjęciach satelitarnych Google MapsZawita I-II na mapie
- przynależność administracyjno-terytorialna w Imperium Rosyjskim, II Rzeczypospolitej, Republice Białorusi (2017);
- parafia katolicka, do której należał(a) wieś Zawita I na początku XX wieku

Ta informacja jest dostępna dla zarejestrowanych użytkowników z Premium planem.

Zostaw wiadomość

*
*
*
*

Wiadomości:

Pani Mario, Moja nieżyjąca Mama Irena z.d. Poźniak (ur. 1927) opowiadał, że rezydentem i przyjacielem domu Poźniaków w Krętym Brzegu był "dziadzia Taśmiński". Nie sądzę, że uda się coś jeszcze dziś ustalić, ale przekazuję tę informację, bo może mieć dla Pani znaczenie.odpowiedź
Mój pradziadek Marcin Taśmiński syn Jana ur. w 1826r, mieszkaniec wsi Kręty Brzeg kupił ziemię we wsi Zawita w odległości 4 km, pobudował się i zamieszkał tutaj. Jednocześnie z Marcinem do Zawity przeprowadził się jeden z mieszkańców zaścianka Wincenty Martos, jedyny syn Dominika Martosa syna Franciszka. (Wg rodzinnej legendy Martosowie pochodzili z Hiszpanii, wielu się zrusyfikowało i w Rosji bardzo znani są jako architekci, rzeźbiarze i wojskowi). Tak wiec jeden z Martosów, a dokładnie prawosławny Arcybiskup Atanazy Martos (który studiował przed II wojną w Warszawie) w swojej książce Na niwie Chrystusowej ( w Internecie jest jej elektroniczna wersja) opowiedział o życiu w Zawicie jego dziadka i ojca od momentu pierwszego pojawienia się w niej do naszych czasów.
Posłuchajmy wiec tej interesującej i poetyckiej dla nas opowieści arcybiskupa albowiem w tej okolicy i społeczności żyli Taśmińscy.
"Zawita była uroczyskiem. Wsią ona nie była, ale władze administracyjne tak ją nazywały. Mieszkańców tam żyło niewielu i do tego wszyscy żyli porozrzucani we własnych folwarkach. Bliskich sąsiedzkich relacji nie mieli ale też nie było miedzy nimi wrogości. Wszyscy żyli swoim rodzinnym życiem. Młodzież zbierała się dla rozrywki w świąteczne dni, przygotowywała wieczorki, czasem tańcowała i radowała się. W uroczysku Zawita mój ojciec Wincenty Martos syn Dominika miał swoje gospodarstwo i własnoręcznie postawioną nową siedzibę. Wokół obszernej siedziby postawił zabudowania gospodarcze: stodoły, szopy, chlewy i inne. Wszystko to tworzyło przytulny kąt. Po podwórzu chodziły konie, krowy, biegały owce, psy, koty, świnie, kury, piały koguty. I nie było między nimi draki i sporów. Na noc wszystko to stworzenie dostojnie wędrowało do stajni i chlewa. Nocami biegały wilki i trzeba było zapędzać inwentarz.
Siedziba postawiona była na własnej ziemi, która ciągnęła się szerokim na dwa i pół kilometra pasem. Ozdabiały ją łąki, pastwiska, zagajniki i pojedyncze drzewa, potężne dęby, świerki i dzikie grusze. Były one ostatnimi świadkami ogromnego, nieprzebytego lasu, rosnącego w nieodległym czasie w tym miejscu. Las został częściowo wykarczowany przez właścicieli Gogenłojów i Witginsztejnów, a ziemię sprzedano Mińskiemu Ziemskiemu Bankowi, który z kolei sprzedawał ją włościanom jako ziemie orną. Siedziba mojego ojca znajdowała się przy skrzyżowaniu dwóch głównych dróg: Żydowskiej i Leśnej. Do niej przylegał ogromny Zawitajski las, cześć którego należała do mojego ojca.
Zawitajski las ciągnął się osiem kilometrów i graniczył z malowniczą szosą Nieśwież Horodziej. Ta szosa biegła około 1 km od naszej siedziby. W dzieciństwie lubiłem wychodzić na tą szosę i nasłuchiwać zgiełku telefonicznych przewodów, liczyć prążkowane, kolumnowe słupy a także patrzeć na przejeżdżające z rzadka pasażerskie powozy, zamiast wielkich karet. Samochodów wtedy nie było. O nich nikt jeszcze nie słyszał".
odpowiedź
Wieś rodzinna naszego taty, odwiedziliśmy ją w czerwcu 2016 i maju 2017r. Jest dużo nowych, murowanych już domów i funkcjonuje jeszcze sklep.odpowiedź
! . , - , , , .odpowiedź