Zawita I — wieś w rejonie nieświeskim obwodu mińskiego Republiki Białoruś.
Informacje przedstawione na stronie Radzima.net:
Parafia prawosławna, do której należał(a) wieś Zawita I na początku XX w.;
Parafia katolicka, do której należał(a) wieś Zawita I na początku XX w.;
Gdzie znajduje się wieś Zawita I
— współrzędne geograficzne miejscowości i położenie wsi Zawita I na starych szczegółowych mapach z początku XX w., na współczesnych mapach, a także na zdjęciach satelitarnych (Google Maps)Przynależność administracyjna wsi Zawita I
— do jakich jednostek administracyjno-terytorialnych należała miejscowość w różnych okresach historycznych:— Imperium Rosyjskie (1870-1910), — Republika Polska (Druga Rzeczpospolita, 1920-1939), — Republika Białoruś (stan na 2017 r.);Informacje te są dostępne dla zarejestrowanych użytkowników z planem Premium.
Zostaw wiadomość
Wiadomości:
Дзень добры! Мой прадзед Глобаж Мікалай Паўлавіч пражываў у вёсцы Завітая. І здаецца сярод яго сваякоў быў Адам, якого я лічыў яго родным братамOdpowiedź
Wieś rodzinna naszego taty, odwiedziliśmy ją w czerwcu 2016 i maju 2017r. Jest dużo nowych, murowanych już domów i funkcjonuje jeszcze sklep. Odpowiedź
Mój pradziadek Marcin Taśmiński syn Jana ur. w 1826r, mieszkaniec wsi Kręty Brzeg kupił ziemię we wsi Zawita w odległości 4 km, pobudował się i zamieszkał tutaj. Jednocześnie z Marcinem do Zawity przeprowadził się jeden z mieszkańców zaścianka – Wincenty Martos, jedyny syn Dominika Martosa syna Franciszka. (Wg rodzinnej legendy Martosowie pochodzili z Hiszpanii, wielu się zrusyfikowało i w Rosji bardzo znani są jako architekci, rzeźbiarze i wojskowi). Tak wiec jeden z Martosów, a dokładnie prawosławny Arcybiskup Atanazy Martos (który studiował przed II wojną w Warszawie) w swojej książce „ Na niwie Chrystusowej” ( w Internecie jest jej elektroniczna wersja) opowiedział o życiu w Zawicie jego dziadka i ojca od momentu pierwszego pojawienia się w niej do naszych czasów.
Posłuchajmy wiec tej interesującej i poetyckiej dla nas opowieści arcybiskupa albowiem w tej okolicy i społeczności żyli Taśmińscy.
"Zawita była uroczyskiem. Wsią ona nie była, ale władze administracyjne tak ją nazywały. Mieszkańców tam żyło niewielu i do tego wszyscy żyli porozrzucani we własnych folwarkach. Bliskich sąsiedzkich relacji nie mieli ale też nie było miedzy nimi wrogości. Wszyscy żyli swoim rodzinnym życiem. Młodzież zbierała się dla rozrywki w świąteczne dni, przygotowywała wieczorki, czasem tańcowała i radowała się. W uroczysku Zawita mój ojciec Wincenty Martos syn Dominika miał swoje gospodarstwo i własnoręcznie postawioną nową siedzibę. Wokół obszernej siedziby postawił zabudowania gospodarcze: stodoły, szopy, chlewy i inne. Wszystko to tworzyło przytulny kąt. Po podwórzu chodziły konie, krowy, biegały owce, psy, koty, świnie, kury, piały koguty. I nie było między nimi draki i sporów. Na noc wszystko to stworzenie dostojnie wędrowało do stajni i chlewa. Nocami biegały wilki i trzeba było zapędzać inwentarz.
Siedziba postawiona była na własnej ziemi, która ciągnęła się szerokim na dwa i pół kilometra pasem. Ozdabiały ją łąki, pastwiska, zagajniki i pojedyncze drzewa, potężne dęby, świerki i dzikie grusze. Były one ostatnimi świadkami ogromnego, nieprzebytego lasu, rosnącego w nieodległym czasie w tym miejscu. Las został częściowo wykarczowany przez właścicieli Gogenłojów i Witginsztejnów, a ziemię sprzedano Mińskiemu Ziemskiemu Bankowi, który z kolei sprzedawał ją włościanom jako ziemie orną. Siedziba mojego ojca znajdowała się przy skrzyżowaniu dwóch głównych dróg: Żydowskiej i Leśnej. Do niej przylegał ogromny Zawitajski las, cześć którego należała do mojego ojca.
Zawitajski las ciągnął się osiem kilometrów i graniczył z malowniczą szosą Nieśwież – Horodziej. Ta szosa biegła około 1 km od naszej siedziby. W dzieciństwie lubiłem wychodzić na tą szosę i nasłuchiwać zgiełku telefonicznych przewodów, liczyć prążkowane, kolumnowe słupy a także patrzeć na przejeżdżające z rzadka pasażerskie powozy, zamiast wielkich karet…. Samochodów wtedy nie było. O nich nikt jeszcze nie słyszał…".
Odpowiedź
Pani Mario, Moja nieżyjąca Mama Irena z. d. Poźniak (ur. 1927) opowiadał, że rezydentem i przyjacielem domu Poźniaków w Krętym Brzegu był "dziadzia Taśmiński". Nie sądzę, że uda się coś jeszcze dziś ustalić, ale przekazuję tę informację, bo może mieć dla Pani znaczenie.

2016-12-26 Раман Войтка