Za Bułharyna wyszła za mąż jedna z córek Łappy (miał 8 córek). Mój Pradziadek wspomina o Bułharynach w swoim pamiętniku. Oto ten fragment: Dalej – Zabiełyszyn (5km), był tu najbliższy ( do 1863 r ) kościół. Po sekwestrze majątku należącego do Bułharynów i konfiskacie kościoła, budynek został rozebrany i przeniesiony na inne miejsce już jako cerkiew.. Mimo wszystko uszanowano liczne groby polskie, i aby nie usuwać je z sąsiedztwa cerkwi, zadecydowano przeniesienie budynku. Przy rozbiórce byłego kościoła znaleziono w podziemiach prochy- prawdopodobnie fundatora – w kontuszu i z szablą ! Na obszernym placu pokościelnym stały liczne grobowce i pomniki murowane, niektóre w kształcie kopulastych renesansowych kaplic – najbliższe ziemian - Bułharynów, Surynów i innych. Były tez groby rodziny mojej Matki z domu Pulikowskiej – Pirohowskich, Kamionków, Podobiedów, Chodorowiczów, i innych. Zapomniany cmentarz nie miał ogrodzenia ani opieki – resztki starych lip i wierzb plączących niszczyły kozy z pobliskiego miasteczka, ludzie zaś, skracając drogę, tratowali mogiły nasze. Nie mogłem się pogodzić z tym brakiem pietyzmu dla resztek przeszłości polskiej , poruszyłem więc sprawę zabezpieczenia cmentarza w gronie najbliższych obywateli. Zebrałem potrzebną kwotę potrzebna na wykonanie głębokiego rowu i opłotowanie i przystąpiłem do pracy. Za chwilę przychodzi pop (sąsiad) i mówi: - Po co te wydatki, pozwólcie mi zasadzić tu sad, a ja własnym kosztem zrobię ogrodzenie” Poderwała mnie ta zachłanność. - grobów naszych na zaoranie i mierzwienie nie damy – itp. odpowiedziałem. Pop odszedł z kwitkiem W parę dni potem, pod nowa bramę cmentarną, zajeżdża chłopskim wózkiem jakiś siwy staruszek. Wszedł na cmentarz, rozejrzał się dookoła, zbliżył się do kaplicy grobu Bułharynów i ukląkł. Zatopił się w modlitwie, a może w myślach o jakże innej przeszłości.. .. . Wkrótce na cmentarz przyszedł lokaj obecnego właściciela dworu (fon – Gimbenote) i z polecenia dziedziczki prosi o wstąpienie do pałacu. Staruszek odmawia.. . Wówczas pani Olga Konstantinowna zajeżdża czwórką koni i zaprasza osobiście. Na nic. Był to Bułharyn – ostatni dziedzic Zabiełyszyna, który po 40 kilku latach wygnania przyjechał na groby rodzinne. Chciał jednak zaoszczędzić sobie przykrości oglądania rodzinnych kątów, które były w ręku „obrusitieli”. Odmówił tez przyjęcia koni i powozu na drogę powrotną , odjechał tym samym wózkiem chłopskim, którym przyjechał. Niestety, nie byłem obecny w tym czasie w Zabiełyszynie.
2016-05-16 Magda Klim